Ale o co chodzi?

Cześć, kochani!
Nie zaskakuję, pewnie spodziewaliście się takiego posta od momentu, gdy pierwszy raz wspomniałam o tym, że w czasie szkoły prawdopodobnie będę miała mniej czasu na blogowanie. I ja też gdzieś w głębi siebie wiedziałam, że tak to się zakończy.
Ale od początku - jeszcze pod koniec wakacji byłam święcie przekonana, że dam sobie radę ze wszystkim. Już w pierwszym tygodniu okazało się jednak, że wcale nie jestem SuperWoman, a to, co wzięłam na siebie i czego podjęłam się w tym roku, powoli mnie przygniata. Klasa maturalna, przynajmniej w mojej szkole, wiąże się nie tylko z systematyczną nauką bieżącego materiału, ale również powtórkami i zajęciami dodatkowymi, na które chodzę. Ponadto nadrabiam to, czego nie pamiętam z gimnazjum i poprzednich lat na własną rękę w domu. Dużą część mojego czasu pochłaniają też dojazdy do miejsc, w których konkretnego dnia MUSZĘ być. I kiedy wreszcie mogę usiąść spokojnie w domu, nie martwiąc się o to, co mam do zrobienia na jutro, nie mam zwyczajnie ochoty na nic. Czasami potrafię przysiąść do pustej kartki w Wordzie i godzinę później równie pustą ją zamknąć, bo cokolwiek stworzę, uważam to za beznadziejne i niewarte publikowania na tym blogu. 
Nie wiem, co począć w związku z tym blogiem. Nie chcę go zawieszać, nie chcę go usuwać, ale wiem, że w tym czasie na pewno nie dam rady go prowadzić regularnie. Nie chcę Wam również obiecywać gruszek na wierzbie, że rozdziały będą się pojawiać co jakiś czas, bo po prostu nie wiem, czy tak będzie. Nie wiem, jak rozwinie się sytuacja; to dopiero początek roku, ale nie sądzę, żeby z tygodnia na tydzień miało być lżej. Wiem jednak na pewno, że wrócę do Was przy pierwszej nieco dłuższej przerwie 
Mimo swojej nieobecności na blogu, postaram się w miarę możliwości czytać Wasze blogi. Nie chcę traktować tego jednak jako smutnego obowiązku, a przyjemność, więc wybaczcie, jeśli nie pojawię się na czas lub nie skomentuję czegoś przez dłuższy czas. 
Część z Was, czytając tego posta, pewnie pomyśli sobie, że jestem niesłowna i to brzydko z mojej strony, że na jakiś czas zaprzestanę publikacji - i macie do tego pełne prawo. Wiem, zawaliłam. Należę do tego typu osób, które zawsze dużo na siebie biorą, ale jednocześnie nie potrafią robić zbyt wielu rzeczy na raz. 
Mam nadzieję, że mimo wszystko niedługo znów się tu spotkamy!
Dużo weny, radości i spełnienia. I nie przestawajcie się uśmiechać!

©Zaula